W. Wykrzykujcie na cześć Pana
D. W Tobie jest światło
K. Panie dobry jak Chleb
U. Niech cała ziemia
R. Do szopy hej pasterze…
Komentarz do Słowa z ostatniej niedzieli:
Słowo – Wybrani
Genezareth – jedyny zbiornik wodny skądinąd pustynnej Palestyny – jedynie po polsku zwane jest Jeziorem Galilejskim. We wszystkich innych językach – zarówno oryginalnych biblijnych, jak i w nowożytnych przekładach – jest po prostu Morzem Galilejskim; być może z uwagi na swoją wielkość, a może dlatego, że po hebrajsku morzem był każdy akwen większy od basenu w królewskim pałacu…
Bo dla wychowanych na pustyni Izraelitów woda, morze – były budzącym lęk siedliskiem zła, potężnych żywiołów wrogich Bogu, a także samym ludziom; wszak to morzem i zza morza przybywali najstraszniejsi wrogowie, najpierw Filistyni, potem Grecy i Rzymianie…
A zatem ci, którzy decydowali się związać z morzem, co noc wypływać na wody Genezareth i zarzucać w nie sieci, musieli być wyjątkowi – najdzielniejsi, najodważniejsi, najbardziej zuchwali. Ci, którzy stali się pierwszymi rybakami ludzi… Bo zadanie, do którego zostali wezwani – głoszenie Dobrej Nowiny od Boga – wymagało dzielności, odwagi, zuchwałości.
Trzeba kogoś wyjątkowego, żeby łowić nas w morzu świata.
Komentarz by Ilona Bałaż









































